JAN BRZECHWA - POETA DZIECIĘCEJ RADOŚCI
JAN BRZECHWA - POETA DZIECIĘCEJ RADOŚCI
Witam Was serdecznie na poranku literackim poświęconym autorowi wielu ciekawych książek - Janowi Brzechwie - poecie dziecięcej radości. Zachęcam Was do przeczytania, wysłuchania oraz zaśpiewania znanych piosenek do, których tekst napisał Jan Brzechwa.
Przed wieloma laty, 15 sierpnia 1900 roku w Żmerynce na Podolu urodził się nasz ulubiony poeta, Jan Brzechwa, pierwotnie Jan Lesman, autor książek dla dzieci, pisarz, satyryk. Wiersze jego znane są naszym babciom, mamom i nam dzieciom.
W ciągu długich lat twórczości napisał dla nas ponad 50 książeczek, a zawarte w nich wiersze są pełne humoru i wywołują uśmiech na naszych twarzach. W 1938 roku wydał pierwszy zbiór wierszy dla dzieci "Tańcowała igła z nitką", po których nastąpiło kilkadziesiąt dalszych; m. in. "Kaczka Dziwaczka", "Pan Drops i jego trupa", "Przygody pchły Szachrajki", "Ptasie plotki", "Opowiedział dzięcioł sowie", "Na wyspach Bergamutach", cykl opowieści fantastycznych prozą, których bohaterem jest pan Kleks; "Akademia pana Kleksa", "Podróże pana Kleksa", "Triumf pana Kleksa".
Utwory Brzechwy dla dzieci - wiersze, bajki, baśnie, poematy i opowieści zyskały trwałą popularność. Utrzymane w groteskowo - żartobliwym nastroju, apelują do dziecięcego poczucia humoru i wyobraźni, operując dowcipem sytuacyjnym i językowym, grą słów.
Dorobek Brzechwy obejmuje ponadto kilka zbiorów wierszy satyrycznych "Wiersze wybrane", zbiór "Liryka mego życia", powieść autobiograficzno - wspomnieniowa "Gdy owoc dojrzewa".
Za swą twórczość poeta dziecięcej radości otrzymał liczne nagrody i wyróżnienia, ale - jak sam mówił - największą nagrodą dla niego był uśmiech dziecka czytającego jego wiersze.
Jan Brzechwa zmarł 2 lipca 1966 roku w Warszawie, ale dzięki swoim utworom pozostanie na zawsze w naszej pamięci.
W niektórych wierszach poeta dowcipnie przedstawił takie dziecięce przywary jak samochwalstwo, lenistwo, skarżenie.
Jan Brzechwa zmarł 2 lipca 1966 roku w Warszawie, ale dzięki swoim utworom pozostanie na zawsze w naszej pamięci.
W niektórych wierszach poeta dowcipnie przedstawił takie dziecięce przywary jak samochwalstwo, lenistwo, skarżenie.
"Samochwała"
Samochwała w kącie stała
I wciąż tak opowiadała:
"Zdolna jestem niesłychanie,
Najpiękniejsze mam ubranie,
Moja buzia tryska zdrowiem,
Jak coś powiem, to już powiem,
Jak odpowiem, to roztropnie,
W szkole mam najlepsze stopnie,
Śpiewam lepiej niż w operze,
Świetnie jeżdżę na rowerze,
Znakomicie muchy łapię,
Wiem, gdzie Wisła jest na mapie,
Jestem mądra, jestem zgrabna,
Wiotka, słodka i powabna,
A w dodatku, daję słowo,
Mam rodzinę wyjątkową:
Tato mój do pieca sięga,
Moja mama - taka tęga
Moja siostra - taka mała,
"Leń"
Na
tapczanie siedzi leń,
Nic
nie robi cały dzień.
"O,
wypraszam to sobie!
Jak
to? Ja nic nie robię?
A kto siedzi na tapczanie?
A
kto zjadł pierwsze śniadanie?
A kto dzisiaj pluł i łapał?
A
kto się w głowę podrapał?
A kto dziś zgubił kalosze?
Na
tapczanie siedzi leń,
Nic
nie robi cały dzień.
"Przepraszam!
A tranu nie piłem?
A
uszu dzisiaj nie myłem?
A nie urwałem guzika?
A
nie pokazałem języka?
A nie chodziłem się strzyc?
To
wszystko nazywa się nic?"
Na
tapczanie siedzi leń,
Nic
nie robi cały dzień.
Nie
poszedł do szkoły, bo mu się nie chciało,
Nie
odrobił lekcji, bo czasu miał za mało,
Nie
zasznurował trzewików, bo nie miał ochoty,
Nie
powiedział "dzień dobry", bo z tym za dużo roboty,
Nie
napoił Azorka, bo za daleko jest woda,
Nie
nakarmił kanarka, bo czasu mu było szkoda.
Miał
zjeść kolację - tylko ustami mlasnął,
Miał
położyć się - nie zdążył - zasnął.
Śniło
mu się, że nad czymś ogromnie się trudził.
Tak
zmęczył się tym snem, że się obudził.
"Skarżypyta"
"Piotruś
nie był dzisiaj w szkole,
Antek zrobił dziurę w stole,
Wanda obrus poplamiła,
Zosia szyi nie umyła,
Jurek zgubił klucz, a Wacek
Zjadł ze stołu cały placek."
"Któż się ciebie o to pyta?"
"Nikt. Ja jestem skarżypyta."
Ukazując ujemne cechy naszego charakteru, autor chciał żebyśmy wyzbyli się złych skłonności i przyzwyczajeń. Takie pragnienie wyraził w wierszu -"Na straganie"
"Na
straganie"
Na straganie w dzień targowy
Takie słyszy się rozmowy:
"Może pan się o mnie
oprze,
Pan tak więdnie, panie
koprze."
"Cóż się dziwić, mój
szczypiorku,
Leżę tutaj już od
wtorku!"
Rzecze na to kalarepka:
"Spójrz na rzepę - ta
jest krzepka!"
Groch po brzuszku rzepę
klepie:
"Jak tam, rzepo? Coraz
lepiej?"
"Dzięki, dzięki, panie
grochu,
Jakoś żyje się po trochu.
Lecz pietruszka - z tą jest
gorzej:
Blada, chuda, spać nie
może."
"A to feler" -
Westchnął seler.
Burak stroni od cebuli,
A cebula doń się czuli:
"Mój Buraku, mój
czerwony,
Czybyś nie chciał takiej
żony?"
Burak tylko nos zatyka:
"Niech no pani prędzej
zmyka,
Ja chcę żonę mieć buraczą,
Bo przy pani wszyscy
płaczą."
"A to feler" -
Westchnął seler.
Naraz słychać głos fasoli:
"Gdzie się pani tu gramoli?!"
"Nie bądź dla mnie
taka wielka" -
Odpowiada jej brukselka.
"Widzieliście, jaka
krewka!" -
Zaperzyła się marchewka.
"Niech rozsądzi nas
kapusta!"
"Co, kapusta?! Głowa
pusta?!"
A kapusta rzecze smutnie:
"Moi drodzy, po co
kłótnie,
Po co wasze swary głupie,
Wnet i tak zginiemy w
zupie!"
"A to feler" -
Westchnął seler.
„Śledź i dorsz”
Raz się kiedyś
zdarzyło, że w pobliżu Helu
Przepływały dorsze dwa.
Jeden z nich rzekł: „Przyjacielu,
Nasza przyjaźń serdeczna tyle lat już trwa,
Lecz żeby kogo poznać w doli i w niedoli,
Trzeba z nim zjeść beczkę soli”.
Przepływały dorsze dwa.
Jeden z nich rzekł: „Przyjacielu,
Nasza przyjaźń serdeczna tyle lat już trwa,
Lecz żeby kogo poznać w doli i w niedoli,
Trzeba z nim zjeść beczkę soli”.
Usłyszał te słowa śledź,
Więc do śledzia-sąsiada
Powiada:
„Przyjaciela chciałbym mieć,
Chyba panu nie uchybia,
Proszę pana, przyjaźń rybia?”
Więc do śledzia-sąsiada
Powiada:
„Przyjaciela chciałbym mieć,
Chyba panu nie uchybia,
Proszę pana, przyjaźń rybia?”
Drugi śledź samotnie siedział,
Więc skwapliwie odpowiedział:
„Bardzo proszę pana śledzia!”
Więc skwapliwie odpowiedział:
„Bardzo proszę pana śledzia!”
„A więc pięknie. Pan pozwoli,
Że wpierw zjemy beczkę soli?”
Że wpierw zjemy beczkę soli?”
„Owszem. Tu są takie nudy,
Że jeść można sól na pudy”.
Że jeść można sól na pudy”.
Tedy zaraz po obiedzie
Popłynęły oba śledzie,
Wynalazły soli beczkę,
Naprzód zjadły z niej troszeczkę,
Potem więcej, coraz więcej.
Po upływie trzech miesięcy
Wypróżniły beczkę do dna,
Na to aby ich przyjaźń była niezawodna.
Popłynęły oba śledzie,
Wynalazły soli beczkę,
Naprzód zjadły z niej troszeczkę,
Potem więcej, coraz więcej.
Po upływie trzech miesięcy
Wypróżniły beczkę do dna,
Na to aby ich przyjaźń była niezawodna.
Tymczasem dorsz zawitał znowu w tamte strony,
Patrzy - a tu płynie śledź.
Dorsz roześmiał się zdziwiony:
„Ależ pan jest nasolony!”
Patrzy - a tu płynie śledź.
Dorsz roześmiał się zdziwiony:
„Ależ pan jest nasolony!”
„Przyjaciela chciałem mieć,
Co to w doli i w niedoli,
Więc z nim zjadłem beczkę soli…”
Co to w doli i w niedoli,
Więc z nim zjadłem beczkę soli…”
Dorsz się zaśmiał jeszcze głośniej:
„Trzeba znać się na przenośni!
Jest mi pana żal prawdziwie,
„Trzeba znać się na przenośni!
Jest mi pana żal prawdziwie,
Niech pan moczy się w oliwie!”
Ośmieszony, nieszczęśliwy,
Śledź popłynął do Oliwy,
Tam się moczył miesiąc chyba,
Aż go złapał jakiś rybak.
Śledź popłynął do Oliwy,
Tam się moczył miesiąc chyba,
Aż go złapał jakiś rybak.
Ach! Bo w życiu to najgorsze,
Kiedy śledź się wdaje z dorszem.
Kiedy śledź się wdaje z dorszem.
Teraz posłuchajcie opowiadania złożonego z tytułów utworów poety. Waszym zadaniem jest odgadnięcie jak największej liczby tytułów.
Pewnego dnia wyruszyli w daleką podróż: "Trzy wesołe krasnoludki", "Panienka z Pudełeczka", "Kot w Butach"do krainy "Na wyspach Bergamutach". Po drodze spotkali "Pana Kleksa", "Kaczkę Dziwaczkę"w "Siedmiomilowych butach", która dżwigała "Sto bajek". Ponieważ podróż była długa i uciążliwa, postanowili odpocząć w "Akademii Pana Kleksa". Czas przeznaczony na odpoczynek wykorzystali na opowiadanie o sobie "Od baśni do baśni"i o tym jak "Tańcowała igła z nitką", ale najbardziej podobał im się "Czerwony Kapturek".
"Kaczka-dziwaczka"
"Kwoka"
Proszę pana, pewna
kwoka
Traktowała świat z wysoka
I mówiła z przekonaniem:
"Grunt to dobre wychowanie!"
Zaprosiła raz więc gości,
By nauczyć ich grzeczności.
Pierwszy osioł wszedł, lecz przy tym
W progu garnek stłukł kopytem.
"Widział kto takiego osła?!"
Przyszła krowa. Tuż za progiem
Zbiła szybę lewym rogiem.
Kwoka gniewna i surowa
Zawołała: "A to krowa!"
Przyszła świnia prosto z błota.
Kwoka złości się i miota:
"Co też pani tu wyczynia?
Tak nabłocić! A to świnia!"
Przyszedł baran. Chciał na grzędzie
Siąść cichutko w drugim rzędzie,
Grzęda pękła. Kwoka wściekła
Coś o łbie baranim rzekła
I dodała: "Próżne słowa,
Takich nikt już nie wychowa,
Trudno... Wszyscy się wynoście!"
No i poszli sobie goście.
Czy ta kwoka, proszę pana,
Była dobrze wychowana?
"Psie smutki"
"Na wyspach Bergamutach"
Na wyspach Bergamutach
Podobno jest kot w butach,
Widziano także osła,
Którego mrówka niosła,
Jest kura smograjka
Znosząca złote jajka,
Na dębach rosną jabłka
W gronostajowych czapkach,
Jest i wieloryb stary,
Co nosi okulary,
Podobno jest kot w butach,
Widziano także osła,
Którego mrówka niosła,
Jest kura smograjka
Znosząca złote jajka,
Na dębach rosną jabłka
W gronostajowych czapkach,
Jest i wieloryb stary,
Co nosi okulary,
Uczone są łososie
W pomidorowym sosie
I tresowane szczury
Na szczycie szklanej góry,
Jest słoń z trąbami dwiema
I tylko… wysp tych nie ma.
W pomidorowym sosie
I tresowane szczury
Na szczycie szklanej góry,
Jest słoń z trąbami dwiema
I tylko… wysp tych nie ma.


















Komentarze
Prześlij komentarz